top of page

Gdzie jeźdźimy

Zabawa zaczyna się poza oczywistym szlakiem

Nie trzeba jechać daleko od Krakowa, żeby nagle znaleźć się w zupełnie innym świecie.

W Dolinkach Krakowskich główna droga to dopiero początek. Wystarczy skręcić w bok i pojawiają się lasy, wapienne skały, jaskinie, szutry, polne drogi, wąwozy i przejazdy, których z asfaltu często nawet nie widać.

Najlepsze jest to, że ten teren cały czas potrafi zaskakiwać. Jedziesz dnem doliny, chwilę później wdrapujesz się przez las, a za moment jesteś na otwartej wierzchowinie i patrzysz na okolicę z zupełnie innej perspektywy.

To właśnie tutaj e-MTB zaczyna naprawdę mieć sens.

Na początku była... szosa

Moja rowerowa przygoda z Dolinkami zaczęła się od szosy.

Z perspektywy asfaltu ta okolica wyglądała pięknie, ale zbyt często coś ciągnęło mnie w stronę lasu, bocznej drogi albo ścieżki znikającej między skałami. Nieraz kończyło się to prowadzeniem roweru!

Później przesiadłem się na e-gravela i nagle mogłem zaglądać znacznie głębiej.

Szutry, polne drogi, leśne dukty — świat poza asfaltem zaczął się otwierać.

Tyle że dość szybko okazało się, że Dolinki potrafią wymagać czegoś więcej.

Dziś jeżdżę tutaj na e-MTB i dopiero teraz mam wrażenie, że ten teren naprawdę stoi przede mną otworem.

I chyba właśnie to najbardziej mnie w tej okolicy wciąga: nawet kiedy wydaje mi się, że znam ją już bardzo dobrze, za kolejnym zakrętem wciąż potrafi pojawić się droga, której wcześniej nie zauważyłem.

Różne trasy - jeden cel

Rzadko kiedy prowadzę dwie grupy dokładnie tą samą trasą.

Dużo zależy od tego, kto jedzie, jaka jest pogoda, w jakim stanie są ścieżki i ile czasu chcemy spędzić w terenie.

Jeśli zależy Wam przede wszystkim na widokach, jedziemy tak, żeby mieć czas się zatrzymać, rozejrzeć i nacieszyć miejscem — nie po to, żeby gnać na złamanie karku.

Jeśli grupa ma ochotę na mocniejszą jazdę, możemy skręcić w bardziej terenową stronę: więcej technicznych podjazdów i zjazdów, kamieni, korzeni, nierównego podłoża i odcinków, na których można trochę mocniej puścić rower.

W obu przypadkach cel jest ten sam — dobra jazda przez miejsca, które naprawdę warto zobaczyć.

bottom of page